Pompy ciepła w starym budownictwie – 12 miesięcy testu
14 marca 2023 roku o godzinie 11:15 włączyliśmy licznik energii przypisany wyłącznie do nowej pompy ciepła w domu pod Mińskiem Mazowieckim. Budynek z 1987 roku, 138 metrów kwadratowych powierzchni grzanej i stare grzejniki żeliwne – to zestawienie, które według wielu ekspertów nie miało prawa działać ekonomicznie. Liczby nie kłamią, więc przez 366 dni zbieraliśmy dane o każdej pobranej kilowatogodzinie.
Parametry budynku i stan izolacji przed testem
Dom, w którym przeprowadziliśmy test, to klasyczna kostka z 1987 roku wybudowana z pustaka żużlobetonowego z pustką powietrzną w środku. Przed montażem urządzenia w lutym 2023 roku, jedyną poważną inwestycją była wymiana okien na pakiet trzyszybowy w 2018 roku oraz ułożenie 12 cm styropianu na stropie nieużytkowego poddasza. Ściany zewnętrzne pozostały bez docieplenia, co generuje spore straty ciepła przy temperaturach spadających poniżej -7 stopni Celsjusza.
Wewnątrz budynku zachowaliśmy 11 starych grzejników, z czego 8 to ciężkie konstrukcje żeliwne, a 3 to nowsze panele stalowe zamontowane w łazienkach i wiatrołapie. Instalacja pracuje na wodzie, a jej pojemność wynosi blisko 234 litry, co dla pompy ciepła o mocy 7 kW stanowi spore wyzwanie pod kątem bezwładności układu. Sprawdziliśmy to w praktyce, nie zmieniając rur ani nie montując ogrzewania podłogowego, aby test był jak najbardziej miarodajny dla właścicieli podobnych nieruchomości.
Decyzja o wyborze jednostki monoblok zapadła po analizie zapotrzebowania na ciepło, które audytor oszacował na poziomie 114 kWh na metr kwadratowy rocznie. Wiele osób twierdziło, że przy takim wyniku rachunki za prąd nas zjedzą, ale postanowiliśmy zaryzykować i oprzeć system wyłącznie na prądzie, rezygnując całkowicie z dotychczasowego kotła na węgiel, który spalał średnio 4,2 tony opału w sezonie.
Zużycie energii w najzimniejsze miesiące
Styczeń 2024 roku był najpoważniejszym sprawdzianem dla naszego układu, gdy przez 4 kolejne dni temperatura w nocy spadała do -14,2 stopnia Celsjusza. W tym okresie pompa pracowała niemal bez przerwy, utrzymując temperaturę zasilania na poziomie 44 stopni, co przełożyło się na dobowe zużycie energii w granicach 41 kWh. Łącznie w całym styczniu licznik nabił 842 kWh, wliczając w to przygotowanie ciepłej wody użytkowej dla 4 domowników.
Grudzień 2023 roku okazał się łagodniejszy, co od razu zauważyliśmy w statystykach, bo średnie dobowe zużycie spadło do 27 kWh przy temperaturach oscylujących wokół zera. Szczerze mówiąc, obawialiśmy się, że przy braku termomodernizacji ścian, pompa będzie musiała często wspomagać się grzałkami elektrycznymi, jednak wbudowana grzałka 3 kW załączyła się łącznie tylko na 18 godzin w ciągu całego roku. Większość pracy wykonała sprężarka, pracując na stosunkowo niskich obrotach dzięki odpowiedniemu ustawieniu krzywej grzewczej.
Dla porównania, w marcu i kwietniu 2023 roku, kiedy temperatury były już dodatnie (średnio 6,4 stopnia), zużycie prądu spadło drastycznie do poziomu 11-14 kWh na dobę. To pokazuje, że nawet w starym budownictwie pompa ciepła potrafi być oszczędna przez 72% czasu trwania sezonu grzewczego. Kluczowe okazało się precyzyjne sterowanie pogodowe, które dopasowuje temperaturę wody w rurach do tego, co dzieje się na zewnątrz budynku.
Przy minus czternastu stopniach pompa pobierała 41 kWh na dobę, ale w domu wciąż utrzymywaliśmy stabilne 21 stopni Celsjusza.

Ustawienia krzywej grzewczej i błędy początkowe
Przez pierwsze 3 tygodnie testu popełniliśmy błąd, ustawiając krzywą grzewczą zbyt wysoko, co skutkowało temperaturą wody 48 stopni przy zerze na zewnątrz. Powodowało to tzw. taktowanie pompy, czyli zbyt częste włączanie i wyłączanie się sprężarki, co skraca jej żywotność i zwiększa pobór prądu o około 9% w skali miesiąca. Po konsultacji z serwisem obniżyliśmy parametry do 41 stopni dla temperatury 0 i okazało się, że w domu nadal jest komfortowo, a zużycie spadło.
Konkretnie o cenach: każda zmiana ustawień o 1 stopień w dół na zasilaniu pozwalała zaoszczędzić około 34-40 PLN w skali miesiąca zimowego przy obecnej taryfie G11. Przetestowaliśmy również tryb nocnego obniżenia temperatury, ale w przypadku ciężkich grzejników żeliwnych okazał się on nieefektywny. Dom wychładzał się zbyt mocno, a poranne nadrabianie strat przez pompę generowało większy pik poboru mocy niż utrzymywanie stałej temperatury przez całą dobę.
Warto wspomnieć o pompie obiegowej, która w naszym przypadku pracuje na 3 biegu, aby zapewnić odpowiedni przepływ przez stare, grube rury stalowe. Opory instalacji są duże, ale dzięki dużej pojemności wodnej układu (234 litry), pompa ciepła ma zapewniony stabilny odbiór energii, co eliminuje potrzebę montażu dodatkowego bufora ciepła. To uproszczenie instalacji zaoszczędziło nam około 2400 PLN na etapie montażu w marcu 2023 roku.
Koszty roczne i porównanie z węglem
Podsumowanie 12 miesięcy zamknęło się wynikiem 4124 kWh zużytego prądu na cele grzewcze i wodę, co przy średniej cenie 0,91 PLN za kWh daje kwotę 3752 PLN za cały rok. Biorąc pod uwagę, że poprzedni właściciel spalał 4,2 tony węgla typu orzech, co przy cenie 1400 PLN za tonę dawało koszt 5880 PLN, oszczędność wyniosła 2128 PLN. Bez zbędnego gadania – inwestycja w pompę w takim budynku zwraca się wolniej niż w nowym, ale i tak zostawia więcej pieniędzy w portfelu.
Współczynnik COP, czyli sprawność urządzenia, wyniósł w naszym teście średnio 2,82 w skali roku, co dla instalacji z grzejnikami jest wynikiem bardzo przyzwoitym. Oczywiście w nowoczesnym domu z podłogówką ten wynik zbliżałby się do 4,0, ale nasz test miał pokazać realia starego budownictwa, a nie idealne warunki laboratoryjne. Najniższy odnotowany COP chwilowy wyniósł 1,94 podczas mroźnej nocy w styczniu, co i tak jest wynikiem lepszym niż bezpośrednie ogrzewanie grzałką (gdzie COP zawsze wynosi 1,0).
Dodatkowym kosztem, o którym często się zapomina, był przegląd gwarancyjny w kwietniu 2024 roku, który kosztował nas 450 PLN brutto. Serwisant sprawdził szczelność układu, wyczyścił filtry siatkowe, w których zebrało się trochę osadu ze starych rur, i zaktualizował oprogramowanie sterownika. Poza tym wydatkiem, system pracował bezawaryjnie przez pełne 366 dni, nie wymagając od nas żadnej obsługi, co po latach przerzucania węgla jest ogromną zmianą jakości życia.
Roczny koszt ogrzewania spadł o 2128 PLN w porównaniu do węgla, mimo braku docieplenia ścian zewnętrznych.

Wnioski: Czy warto montować pompę w starym domu?
Nasze 12-miesięczne doświadczenie pokazuje, że pompa ciepła w starym domu to nie jest mit, ale wymaga świadomego podejścia do ustawień. Jeśli oczekujesz, że urządzenie samo 'domyśli się', jak pracować najtaniej w nieocieplonym budynku, możesz się rozczarować rachunkami. Kluczem jest cierpliwe ustawianie krzywej grzewczej i zaakceptowanie faktu, że przy -15 stopniach rachunek dobowy za prąd może wynieść nawet 37 PLN, co jednak bilansuje się tanią pracą jesienią i wiosną.
Dla osób planujących podobną zmianę: zainwestujcie najpierw w 15-20 cm wełny na stropie, co u nas przy 12 cm styropianu już dało wymierne efekty. Nie wycinajcie od razu starych grzejników żeliwnych – ich duża pojemność wodna świetnie współpracuje z pompą, stabilizując jej pracę. W naszym przypadku wymiana 11 grzejników na nowe byłaby kosztem rzędu 7000 PLN, który w żaden sposób nie zwróciłby się w niższym zużyciu prądu w rozsądnym czasie.
Kończąc ten test, mamy jasność: pompa ciepła w budynku z lat 80. bez pełnej termomodernizacji ma sens ekonomiczny tylko przy niskich temperaturach zasilania i dobrym sterowaniu. Nie jesteśmy najtańszą formą doradztwa, ale sprawdziliśmy to na własnej skórze i własnym liczniku, abyście Wy nie musieli uczyć się na własnych błędach. Kolejny raport opublikujemy po modernizacji pozostałych 3 ścian, co planujemy na lato 2025 roku.


